Od pewnego czasu przyglądam się Państwa akcji, nie wychodząc z podziwu dla szczodrości i współczuciu internautów, oraz dla Pana Jerzego i operatorów akcji.
Chciałbym jednak w tym miejscu uczulić Państwa, a zwłaszcza pracownię architektoniczną na pewną niekonsekwencję w podejściu do idei akcji.
Tragedia która spotkała Pana Jerzego staje się penwym symbolem, dla wszystkich tych, którzy często nie z własnej woli zostali „ubezdomnieni”, pozbawieni swojej przeszłości wspomnień, historii swojego życia. Już w początkowym apelu:
-Bardzo chcemy wrócić do siebie. Tak jak nasz kot Julek, który wytrzymał w nowym miejscu tylko dwa dni. Potem oszalał, zniszczył meble, nasikał mi do buta. Gdy spojrzałem w jego dzikie oczy, zrozumiałem – prosi, żeby go zawieźć do domu. Ja też jeżdżę tam codziennie. Karmić Julka, który koczuje gdzieś w krzakach, posiedzieć na plastikowym krzesełku.
Tam jest spokój.
Zadam więc pytanie:
- Jak odbudowywać zniszczone, przez żywioł, kataklizm, wypadek budynki i ludzi którzy stracili dobytek swego życia?
- Czy stawiać nowe, pozbawione nawiązań, obce formy, czy raczej domy związane stylistyką, systemem konstrukcyjnym,detalem z tradycją miejsca i ludzi?
- Jak skorzystać z potencjału i zaangażowania darczyńców i jakim systemem kontynuować działania związane z przywróceniem miejsca, wraz z jego klimatem i historią?
witam,
Nie wszyscy bezdomni ,nie ze swojej winy, są tak zdeterminowani jak SZ. P. Turlakiewicz. Wielu z nich wybiera inną drogę życiową;( Gdyby mieli w sobie tak silną wolę na pewno mogliby coś zdziałać w swojej sprawie również. Ja nie szukam drugiego dna w tej sprawie. Pan Turlakiewicz jest osobą „normalną”, nie robiącą wielkiego halo, tylko działającą rzeczowo. Nie płacze, nie skomle tylko działa. Natomiast wszyscy awanturnicy, którzy tylko mówią, a nic nie robią w swojej sprawie, kończą pod mostem etc. Jak odbudowywać?Iść za przykładem tej rodziny. Pukać do wielu drzwi a na pewno któreś się otworzą.
P. S. Zastanawia mnie, jak wogóle można tak bezczelnie pisać na ten temat.
PANIE JERZY JESTEŚMY Z PANEM! JUŻ NIEDŁUGO NA PEWNO WRÓCI PAN DO SWOJEJ CHATKI.
Panie Marcinie
Zbliżamy się do szczęśliwego finału. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli poinformować o uzyskaniu pozwolenia na budowę. Brakuje jeszcze trochę pieniędzy, ale pracujemy nad tym
Każdy z nas może znaleźć się w podobnej sytuacji.
Cieszy mnie fakt, że ludzie chętnie pomagają innym, tym którzy stracili grunt pod nogami.
Najłatwiej osądzić i doszukiwać się blefu. Trudniej zwyczajnie pomóc.
Dlatego podziwiam ludzi, którzy pomagają z dobrego serca.
Z której strony przebiega ulica? Nie lepiej zrobić wejście od boku a z tej strony (prawa na zdjęciu) posadzić żywopłot?;)
Witam!
Od pewnego czasu przyglądam się Państwa akcji, nie wychodząc z podziwu dla szczodrości i współczuciu internautów, oraz dla Pana Jerzego i operatorów akcji.
Chciałbym jednak w tym miejscu uczulić Państwa, a zwłaszcza pracownię architektoniczną na pewną niekonsekwencję w podejściu do idei akcji.
Tragedia która spotkała Pana Jerzego staje się penwym symbolem, dla wszystkich tych, którzy często nie z własnej woli zostali „ubezdomnieni”, pozbawieni swojej przeszłości wspomnień, historii swojego życia. Już w początkowym apelu:
-Bardzo chcemy wrócić do siebie. Tak jak nasz kot Julek, który wytrzymał w nowym miejscu tylko dwa dni. Potem oszalał, zniszczył meble, nasikał mi do buta. Gdy spojrzałem w jego dzikie oczy, zrozumiałem – prosi, żeby go zawieźć do domu. Ja też jeżdżę tam codziennie. Karmić Julka, który koczuje gdzieś w krzakach, posiedzieć na plastikowym krzesełku.
Tam jest spokój.
Zadam więc pytanie:
- Jak odbudowywać zniszczone, przez żywioł, kataklizm, wypadek budynki i ludzi którzy stracili dobytek swego życia?
- Czy stawiać nowe, pozbawione nawiązań, obce formy, czy raczej domy związane stylistyką, systemem konstrukcyjnym,detalem z tradycją miejsca i ludzi?
- Jak skorzystać z potencjału i zaangażowania darczyńców i jakim systemem kontynuować działania związane z przywróceniem miejsca, wraz z jego klimatem i historią?
Pozdrawiam
Cezary
witam,
Nie wszyscy bezdomni ,nie ze swojej winy, są tak zdeterminowani jak SZ. P. Turlakiewicz. Wielu z nich wybiera inną drogę życiową;( Gdyby mieli w sobie tak silną wolę na pewno mogliby coś zdziałać w swojej sprawie również. Ja nie szukam drugiego dna w tej sprawie. Pan Turlakiewicz jest osobą „normalną”, nie robiącą wielkiego halo, tylko działającą rzeczowo. Nie płacze, nie skomle tylko działa. Natomiast wszyscy awanturnicy, którzy tylko mówią, a nic nie robią w swojej sprawie, kończą pod mostem etc. Jak odbudowywać?Iść za przykładem tej rodziny. Pukać do wielu drzwi a na pewno któreś się otworzą.
P. S. Zastanawia mnie, jak wogóle można tak bezczelnie pisać na ten temat.
PANIE JERZY JESTEŚMY Z PANEM! JUŻ NIEDŁUGO NA PEWNO WRÓCI PAN DO SWOJEJ CHATKI.
Od miesiąca nie widzę żadnych aktualizacji. Czy już akcja zakończona i fundacja zakończyła sprawę?
Panie Marcinie
Zbliżamy się do szczęśliwego finału. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli poinformować o uzyskaniu pozwolenia na budowę. Brakuje jeszcze trochę pieniędzy, ale pracujemy nad tym
Zauważyłam wpis Pana Jurka na blipie sprzed 10 godzin: Wkrótce niespodzianka
Trzymam, więc mocno kciuki!
Niespodzianka będzie dokładnie tuż przed świętami
Każdy z nas może znaleźć się w podobnej sytuacji.
Cieszy mnie fakt, że ludzie chętnie pomagają innym, tym którzy stracili grunt pod nogami.
Najłatwiej osądzić i doszukiwać się blefu. Trudniej zwyczajnie pomóc.
Dlatego podziwiam ludzi, którzy pomagają z dobrego serca.
Trzymam kciuki za szybką budowę!